Czy zdarza Ci się tak bardzo przejmować problemami innych ludzi, że w pewnym momencie zaczynasz zapominać o sobie?
Ktoś opowiada Ci o swoich trudnościach, a Ty nie tylko słuchasz, ale od razu zaczynasz zastanawiać się, jak możesz mu pomóc. Szukasz rozwiązań, analizujesz sytuację, martwisz się. Czasami nawet długo po zakończeniu rozmowy nadal myślisz o problemach tej osoby.
Brzmi znajomo?
Być może jesteś osobą bardzo empatyczną. A może zdarza Ci się również wchodzić w rolę ratownika?
Czym właściwie jest empatia?
Empatia to umiejętność rozumienia emocji i doświadczeń drugiego człowieka. To zdolność spojrzenia na sytuację z jego perspektywy, nawet jeśli sami nigdy nie znaleźliśmy się w podobnym położeniu.
Osoby empatyczne często są wrażliwe na emocje innych. Potrafią zauważyć, kiedy ktoś jest smutny, zdenerwowany lub przytłoczony, nawet jeśli ta osoba nie mówi o tym wprost.
Empatia jest niezwykle wartościową cechą. Pomaga budować relacje, tworzyć bliskość i wzajemne zrozumienie.
Jednak czasami ta sama wrażliwość, która pozwala nam rozumieć innych, może prowadzić do emocjonalnego przeciążenia.
Szczególnie wtedy, gdy zaczynamy traktować cudze problemy jak własne.
Kiedy empatia zaczyna nas przytłaczać?
Wyobraź sobie sytuację.
Bliska osoba opowiada Ci o swoim problemie. Słuchasz, współczujesz, próbujesz pomóc. Po rozmowie ta osoba wraca do swoich zajęć, a Ty nadal analizujesz jej sytuację.
Zastanawiasz się, co jeszcze możesz zrobić. Może zadzwonić? Może coś doradzić? Może znaleźć jakieś rozwiązanie?
I nagle okazuje się, że problem, który nawet nie należy do Ciebie, zaczyna zajmować ogromną część Twojej przestrzeni emocjonalnej.
Możesz odczuwać zmęczenie, frustrację, napięcie, a czasami nawet poczucie winy, że nie zrobiłeś wystarczająco dużo.
Właśnie tutaj warto zatrzymać się i zadać sobie pytanie:
Czy ja naprawdę pomagam tej osobie, czy zaczynam brać odpowiedzialność za jej życie?
Empatia a rola ratownika – gdzie przebiega granica?
To temat, który jest mi szczególnie bliski również z perspektywy mojej pracy terapeutycznej.
Nie martw się, mnie również zdarzało się wchodzić w rolę ratownika! 🫣
Pamiętam, że podczas mojego szkolenia wykładowca wielokrotnie zwracał mi uwagę, abym tego nie robiła.
Na początku nie do końca rozumiałam dlaczego.
Przecież skoro ktoś przychodzi do nas z problemem, to naturalne wydaje się, że chcemy mu pomóc, prawda?
Dopiero praca z klientami pozwoliła mi naprawdę zrozumieć, dlaczego tak ważne jest rozróżnienie pomiędzy wspieraniem drugiego człowieka a próbą ratowania go.
Pomaganie nie oznacza przejmowania odpowiedzialności za czyjeś decyzje, emocje czy życie.
Czasami, kiedy tak bardzo chcemy komuś pomóc, nieświadomie odbieramy tej osobie możliwość samodzielnego znalezienia rozwiązania.
Zamiast pozwolić jej odkrywać własne możliwości, zaczynamy podsuwać gotowe odpowiedzi.
A przecież każdy człowiek ma prawo do własnych decyzji, doświadczeń, a nawet błędów.
W pracy terapeutycznej uczymy się towarzyszyć klientowi w jego procesie, zamiast przeżywać życie za niego.
I myślę, że podobna zasada może być niezwykle pomocna również w codziennych relacjach.
Dlaczego tak trudno nam przestać ratować innych?
Powodów może być wiele.
Niektórzy z nas od najmłodszych lat uczyli się, że bycie dobrym człowiekiem oznacza pomaganie innym, niezależnie od własnych potrzeb.
Inni dorastali w środowisku, w którym musieli zwracać szczególną uwagę na emocje otaczających ich osób.
Być może jako dziecko nauczyłeś się rozpoznawać czyjś nastrój, zanim ta osoba zdążyła cokolwiek powiedzieć.
Może próbowałeś łagodzić konflikty, uspokajać innych lub sprawiać, żeby wszyscy wokół byli zadowoleni.
Z czasem takie zachowania mogą stać się automatyczne.
W dorosłym życiu nadal czujemy potrzebę pomagania, naprawiania sytuacji i dbania o emocjonalny komfort innych ludzi.
Czasami nawet kosztem własnego zdrowia psychicznego.
Warto jednak pamiętać, że nie każda osoba empatyczna ma takie doświadczenia i nie każda potrzeba pomagania wynika z trudnego dzieciństwa.
Jak być empatycznym i jednocześnie dbać o siebie?
Moim zdaniem jednym z najważniejszych elementów zdrowej empatii jest umiejętność stawiania granic.
Nie chodzi o to, żeby przestać pomagać ludziom albo stać się obojętnym na ich cierpienie.
Chodzi o znalezienie równowagi pomiędzy troską o innych a troską o siebie.
Warto pamiętać o kilku rzeczach:
1. Nie musisz ratować wszystkich.
Możesz być obecny, wysłuchać i okazać wsparcie. Nie oznacza to jednak, że musisz znaleźć rozwiązanie każdego problemu.
2. Cudze emocje nie są Twoją odpowiedzialnością.
Możesz współczuć komuś, kto przeżywa trudne chwile, ale nie jesteś odpowiedzialny za to, żeby ta osoba zawsze czuła się dobrze.
3. Możesz powiedzieć „nie” bez poczucia winy.
Stawianie granic nie oznacza egoizmu. Oznacza również szacunek do własnych możliwości i potrzeb.
4. Współczucie nie oznacza poświęcania siebie.
Nie musisz rezygnować z własnego spokoju, czasu czy zdrowia psychicznego, aby udowodnić komuś, że Ci zależy.
5. Twoje potrzeby są równie ważne.
Jeżeli przez większość czasu skupiasz się na innych, warto czasami zapytać samego siebie: „A czego ja teraz potrzebuję?”.
Czy można być zbyt empatycznym?
Sama empatia nie jest problemem.
Trudności mogą pojawić się wtedy, gdy nie potrafimy oddzielić własnych emocji od emocji innych ludzi albo kiedy czujemy się odpowiedzialni za ich samopoczucie.
Dlatego zamiast zastanawiać się, czy jesteśmy zbyt empatyczni, warto zadać sobie inne pytanie:
Czy moja empatia pozwala mi budować zdrowe relacje, czy sprawia, że coraz częściej zapominam o sobie?
To ważna różnica.
Empatia powinna pomagać nam rozumieć innych, ale nie musi oznaczać rezygnacji z własnych granic.
Na koniec mała rozkminka…
Jeśli jesteś osobą, która zawsze chce pomagać, wspierać, słuchać i być dla innych, spróbuj przez chwilę zastanowić się nad jedną rzeczą.
Kiedy ostatnio okazałeś sobie tyle samo zrozumienia, cierpliwości i troski, ile okazujesz innym ludziom?
Bo może przez całe życie tak bardzo skupiałeś się na tym, żeby inni czuli się dobrze, że zapomniałeś zapytać samego siebie, jak Ty się właściwie czujesz.
I może właśnie teraz jest dobry moment, żeby zacząć to zmieniać.
Pamiętaj:
Możesz rozumieć innych, nie tracąc przy tym siebie.
A Ty? Czy zdarza Ci się wchodzić w rolę ratownika? Czy potrafisz pomagać innym, jednocześnie dbając o własne granice?
Chętnie poznam Twoją perspektywę.